Dominik Kocuj - strona domowa
Dominik Kocuj - strona domowa
http://dominik.kocuj.pl

Dominik Kocuj - strona domowa
  • 27 Lipiec 2017

Dominik Kocuj - strona domowa

Dominik Kocuj - strona domowa - rząd,obiecuje,przynajmniej,tymczasowo,wycofać,kontrowersyjnej,tym,samym,czasie,dosyć
  • Subskrypcja

ACTA Bis – tylko pozornie wycofano się z ustawy ACTA

21 lutego 2012
Dominik Kocuj  | 21 lutego 2012
 
Rząd obiecuje – przynajmniej tymczasowo – wycofać się z kontrowersyjnej ustawy ACTA. W tym samym czasie w dosyć szybkim tempie pracuje nad podobnymi założeniami cenzurowania internetu w projekcie zmiany ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Problem z zakusami polityków do cenzury treści sieciowych nadal jest więc aktualny.

Dla przypomnienia, o ACTA pisałem już szerzej w paru artykułach, do których zapraszam:
Światowa cenzura internetu nadchodzi
24 stycznia - protest przeciwko ACTA w Polsce
Internetowe podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie ACTA

Rząd Donalda Tuska, po spotkaniu się na debacie z protestującymi przeciwko ACTA (i odrzuceniu propozycji referendum), nagle ogłosił, że jest przeciwko tej kontrowersyjnej ustawie i będzie przekonywał Unię Europejską do jej tymczasowego wycofania. Można było sądzić, że jest to zwycięstwo osób, które walczyły o zlikwidowanie tej ustawy. Jednak rząd szykuje kolejną niespodziankę internautom – regulacje podobne, a może nawet groźniejsze. Tym razem chodzi o polskie prawo, a nie europejskie, nad którym już pracuje Stały Komitet Rady Ministrów.

W projekcie zmian znajduje się parę interesujących fragmentów, które znów mają na celu próbę utrudniania umieszczania treści, które się komuś mogą nie podobać. Wszystkie te zmiany znajdują się rozdziale 3a projektu ustawy. Pierwszym ciekawym fragmentem jest:


Rozdział 3a
Procedura powiadomienia i blokowania dostępu do bezprawnych informacji

Art. 15a. Osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, która posiada informację o bezprawnych treściach zamieszczonych w sieci Internet, zwana dalej „uprawnionym”, w celu zablokowania takiej informacji może przesłać do usługodawcy wiarygodną wiadomość, zawierającą:
1) dane określające uprawnionego, składającego zawiadomienie o umieszczeniu w sieci Internet bezprawnych informacji,
2) dane kontaktowe uprawnionego,
3) podpis uprawnionego albo osoby go reprezentującej,
4) jednoznaczne wskazanie informacji, które naruszają prawa lub przedmiot działalności uprawnionego, do których dostęp powinien zostać zablokowany,
5) uzasadnienie,
6) dane umożliwiające usługodawcy zlokalizowanie bezprawnej treści,
7) kopię pełnomocnictwa,
8) oświadczenie uprawnionego o:
– braku autoryzacji treści zamieszczonych w sieci Internet,
-zgodności z prawdą przedstawionych informacji.

Art. 15b. 1. Usługodawca może umieścić na swojej stronie podmiotowej formularz wiarygodnej wiadomości, zawierający elementy określone w art. 15a ustawy.


Rozdział ten nakazuje usługodawcy – czyli po naszemu dostawcy internetowemu – udostępniać formularz zgłoszenia żądania zablokowania jakiejś treści. Art. 15a pkt. 4 mówi, że zgłoszenie ma zawierać „jednoznaczne wskazanie informacji, które naruszają prawa lub przedmiot działalności uprawnionego, do których dostęp powinien zostać zablokowany”. Ten punkt można rozumieć w różny sposób – mamy kolejny projekt prawa, które jest niejasne. Jakie informacje powinny zostać zablokowane i dlaczego – tego już ta ustawa nie precyzuje. Podobnie jak w przypadku ACTA, znów pojawia się problem przerzucenia na dostawcę internetowego roli jakiejś pseudo-policji pilnującej porządku w sieci.

Brakuje też wyraźnej definicji „wiarygodnej wiadomości”. Wiarygodność jest w państwie prawa sprawdzana przez odpowiednie organy konstytucyjne – głównie sądy. Tutaj mamy jednak założenie, że każda informacja przesłana do dostawcy internetowego jest wiarygodna – no bo jak komercyjna firma udostępniająca internet miałaby taką wiarygodność sprawdzać? Często nawet prokuratorzy mają z tym problem i śledztwa się ciągną długi czas zanim ostatecznie trafią (lub nie) do sądu.

Co gorsza, dalsze artykuły tego projektu ustawy właśnie wskazują, że dostawca internetowy ma stać się odpowiednikiem sądu. Wystarczy spojrzeć na te fragmenty:


Art. 15c. Usługodawca niezwłocznie, nie później niż w terminie 3 dni roboczych od dnia otrzymania wiarygodnej wiadomości może:
1) zablokować dostęp do treści bezprawnych oraz przesłać usługobiorcy, w terminie 7 dni roboczych od dnia zablokowania dostępu, uzasadnienie blokowania bezprawnych treści albo,
2) odrzucić wiarygodną wiadomość i przekazać uprawnionemu uzasadnienie odmowy zablokowania dostępu do treści bezprawnych albo,
3) odrzucić wiarygodna wiadomość złożona na formularzu bez wskazania danych umożliwiających identyfikację jej autora.

Art. 15d. 1. W przypadku blokady dostępu do treści bezprawnych, usługobiorca w terminie 3 dni roboczych od dnia otrzymania informacji, o której mowa w art. 15c pkt 1, może złożyć do usługodawcy sprzeciw.
2. Sprzeciw powinien zawierać następujące informacje:
1) określenie usługobiorcy,
2) dane kontaktowe usługobiorcy,
3) podpis usługobiorcy albo osoby go reprezentującej,
4) opis zablokowanej informacji,
5) wyjaśnienie dotyczące zablokowanej informacji, w szczególności informacje o posiadaniu zgody uprawnionego na zamieszczenie informacji w sieci Internet,
6) wskazanie działania w ramach dozwolonego użytku.

Art. 15e. Usługodawca w terminie 3 dni roboczych od dnia otrzymania sprzeciwu może:
1) odblokować dostęp do treści i przesłać uprawnionemu uzasadnienie odblokowania treści wraz z informacją o przysługującym prawie do podjęcia czynności mających na celu ochronę naruszonych praw,
2) odrzucić sprzeciw i przesłać usługobiorcy uzasadnienie odrzucenia sprzeciwu wraz z informacją o przysługującym prawie do podjęcia czynności mających na celu ochronę naruszonych praw.


Tu mamy wręcz odzwierciedlenie konstytucyjnej roli sądu. Przyjmowanie zażaleń (można by powiedzieć „apelacji”) i ustosunkowywanie się do nich. Od dostawcy internetowego zależeć będzie czy dana treść zostanie zablokowana czy odblokowana.

Dostawcy internetu są czasem dużymi firmami, ale często są to małe spółki, np. osiedlowe. Często więc firmy te nie mają żadnej stałej pomocy prawnej. Jednak ta ustawa zmusi te firmy do korzystania z takiej pomocy przy każdym wniosku o zablokowanie treści, ponieważ trudno jest połapać się w zawiłościach polskiego prawa. Firma taka – bez pomocy prawnika – nie będzie miała pewności czy może nie zgodzić się na zablokowanie danej treści. Można założyć też, że małe firmy, które po prostu nie stać na ciągłą pomoc prawną, będą zgadzały się na blokowanie każdej treści, na temat której dostaną wniosek, aby potem nie mieć problemów. Tym samym zacznie funkcjonować cenzura prewencyjna – lepiej będzie dla firm blokować każdą podejrzaną treść niż potem tłumaczyć się przed sądami.

ACTA nie udało się wprowadzić drzwiami, to wprowadza się ją oknem. To już trzecia próba polskiego rządu kierowanego przez premiera Donalda Tuska, aby ograniczać wolność umieszczania treści w internecie: najpierw był projekt Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych w 2010 roku, potem ACTA, a teraz to. Warto się zastanowić co każe politykom cenzurować internet – z pewnością znajdą się również względy polityczne (jak choćby chęć usuwania niewygodnych dla niektórych posłów informacji), ale ważne są z pewnością naciski tzw. środowisk twórców, którzy chcą „zabetonować” aktualny model biznesowy, w którym internet pełni drugorzędną rolę.

Walka o rezygnację z ACTA nie została tak naprawdę zakończona – oprotestowywana ustawa przybrała po prostu inną nazwę (już trzecią). Pozostaje mieć nadzieję, że środowiska, które protestowały przeciwko tamtej regulacji, oprotestują również tą.

Pełny projekt ustawy można znaleźć tutaj: http://bip.msw.gov.pl/download/4/10725/Projekt__KRM.pdf

Źródła: bip.msw.gov.pl, chip.pl, cirilla.nowyekran.pl, informacje własne

Podobne:  Internetowe podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie ACTA

Brak komentarzy


Ta strona używa "ciasteczek" ("cookies"), które są zapisywane na Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji